Strona internetowa dla trenera personalnego ma przejąć to, co dziś robisz w wiadomościach między treningami. Ma przyjąć zapytanie z kontekstem albo od razu rezerwację pierwszej konsultacji i pokazać pakiety oraz plany tak, żeby klient nie musiał pytać o każdy szczegół. Ma też pokazać opinie i przemiany klientów, na które masz zgodę, dać się znaleźć w okolicy i działać na telefonie, bo z Instagrama ludzie przechodzą na stronę właśnie z telefonu.
Do tego dochodzą zgody na zdjęcia klientów, pytania o zdrowie w formularzach i regulamin, gdy klient płaci przez stronę. W poradnikach, które przejrzałem, tych tematów nie ma, a właśnie na nich trener najłatwiej popełnia błąd. Niżej znajdziesz też mapę podstron i listę rzeczy, które możesz sobie darować. Jeśli chcesz najpierw zobaczyć, jak wygląda dobra strona eksperta w ogóle, zacznij od tekstu o tym, co musi mieć strona marki osobistej. Tu skupiam się na tym, co jest specyficzne dla trenera.
Sprawdź, co Twoja strona dziś przejmuje
Zanim zlecisz nową stronę albo przebudowę, otwórz obecną na telefonie i odpowiedz na pięć pytań:
- Czy link z Instagrama prowadzi do konkretnej oferty, a nie na stronę główną?
- Czy nowa osoba może umówić pierwszą konsultację bez pisania do Ciebie?
- Czy widać opinie albo przemiany klientów, na które masz zgodę?
- Czy pod formularzem jest informacja o danych i link do polityki prywatności?
- Jeśli klient płaci przez stronę, czy przed zapłatą widzi regulamin?
Każde „nie” oznacza, że część pracy nadal robisz w wiadomościach albo że strona nie ma podstaw. Jak ustawić każdą z tych rzeczy, piszę niżej.
Jak połączyć Instagram ze stroną
Instagram dobrze pokazuje, jak pracujesz. Gorzej z zapisem. Klient pisze, Ty odpisujesz o cenie, potem o terminie, potem o przelewie. O tym, dlaczego warto mieć oba kanały, piszę szerzej we wpisie czy warto mieć stronę, gdy masz Instagram.
Tu ważniejsze jest połączenie. Link w bio nie powinien prowadzić na stronę główną, tylko na podstronę głównej oferty, która kończy się konkretnym krokiem: rezerwacją konsultacji albo zakupem pakietu. Gdy promujesz konkretną usługę, na przykład trening dla seniorów, daj link do jej podstrony w relacji albo w odpowiedzi na wiadomość.
Nie każdy, kto kliknie, jest gotowy na trening. Jeśli ktoś trafia do Ciebie pierwszy raz i jeszcze się waha, daj mu na tej samej podstronie mniejszy krok: zapis do newslettera albo krótką checklistę, na przykład „jak przygotować się do pierwszego treningu”. W mojej praktyce przy pierwszym kontakcie z social mediów zachęcam właśnie do zostawienia danych. Kto jest gotowy, od razu rezerwuje.

Pięć zadań strony trenera
1. Przyjąć zapytanie, które coś mówi
Formularz z jednym polem „Wiadomość” daje Ci tyle samo co wiadomość na Instagramie. Lepiej zapytać o to, co i tak ustalasz w pierwszej rozmowie: jaki jest cel, gdzie klient chce trenować (siłownia, dom, online), w jakich dniach i godzinach może, czy trenował wcześniej.
Czego nie wpisuj do formularza kontaktowego: pytań o kontuzje, choroby, leki czy ciążę. To już dane o zdrowiu. Piszę o nich osobno niżej, bo wymagają innego podejścia niż zwykłe zapytanie. Pamiętaj też, że klient może sam wpisać w polu z celem „powrót po operacji kolana”. Dlatego pytaj tylko o to, czego potrzebujesz do odpowiedzi, a pole z celem opisz tak, żeby nie zachęcało do opisywania zdrowia, na przykład „co chcesz osiągnąć: siła, kondycja, sylwetka, inny cel”. Klauzula pod formularzem i dostęp do skrzynki z zapytaniami powinny uwzględniać, że takie informacje i tak się pojawią.
Pod formularzem potrzebujesz krótkiej informacji, kto i po co przetwarza dane, z linkiem do polityki prywatności. Na samą odpowiedź na zapytanie nie potrzebujesz od klienta zgody. Zgoda jest potrzebna dopiero na marketing, na przykład newsletter, i to jako osobne, nieobowiązkowe pole.
2. Umówić pierwszą konsultację bez pięciu wiadomości
Rezerwacja online robi trzy rzeczy: pokazuje wolne terminy, może pobrać opłatę albo przedpłatę i przypomina klientowi o spotkaniu. Wybór narzędzia zależy od tego, skąd przychodzą Twoi klienci. Jeśli szukają terminu w aplikacji, sprawdź portal w rodzaju Booksy. Jeśli przychodzą z Instagrama i poleceń, wystarczy kalendarz na Twojej stronie albo prosty serwis do płatnych konsultacji. Ja płatną konsultację sprzedaję przez Zencal. Porównanie narzędzi, z płatnościami BLIK i tym, gdzie leżą dane, znajdziesz w rankingu systemów rezerwacji wizyt.
Nie musisz od razu wystawiać całego grafiku. Na start wystarczy jeden typ spotkania: konsultacja wstępna. Stałych klientów możesz dalej umawiać tak jak dziś. Jeśli kalendarz pobiera opłatę, to już sprzedaż przez stronę, więc dotyczy Cię to, co piszę niżej o regulaminie.
3. Sprzedać pakiet albo plan
Trener zwykle sprzedaje dwie różne rzeczy i warto je rozdzielić na stronie.
Pakiety treningów i konsultacje to usługa. Na stronie potrzebujesz opisu, co zawiera pakiet, jak długo jest ważny i co się dzieje z odwołanym treningiem. Ten ostatni punkt zapisz wprost, żeby nie ustalać go z każdym klientem od nowa.
Jeśli klient kupuje pakiet albo opłaca konsultację przez stronę, zawiera z Tobą umowę na odległość. Ma wtedy 14 dni na odstąpienie od umowy bez podawania przyczyny. Gdy chce zacząć treningi przed upływem tych 14 dni, ustawa wymaga jego wyraźnego żądania i potwierdzenia, że wie o utracie prawa odstąpienia po pełnym wykonaniu usługi. Jeśli odstąpi w trakcie, płaci za treningi, które już się odbyły. Dlatego regulamin sprzedaży potrzebny jest każdemu trenerowi, który przyjmuje płatności przez stronę, także temu, który trenuje wyłącznie stacjonarnie.
Plany treningowe i e-booki to treści cyfrowe. Przy nich prawo konsumenta ma osobny wyjątek. Klient traci prawo odstąpienia tylko wtedy, gdy spełnisz trzy warunki. Przed wysłaniem pliku wyraźnie zgodził się, żebyś dostarczył go przed upływem 14 dni. Wiedział, że przez to straci prawo odstąpienia. A Ty przekazałeś mu potwierdzenie zawarcia umowy, na przykład mailem, z informacją o tej zgodzie. W praktyce to zaznaczane pole przy kasie i mail po zakupie. Bez tego klient zachowuje prawo odstąpienia, choć plik już ma.
Jak to wszystko zapisać w regulaminie, ustal z prawnikiem. Gdzie sprzedawać plany i e-booki, porównuję w rankingu platform do sprzedaży kursów online.
Dwie zasady z mojej pracy przy sprzedaży online. Sklep stawiam dopiero wtedy, gdy produkt już się sprzedaje, na przykład w wiadomościach. Sklep wymyślony „na przyszłość” to często wydatek bez sprzedaży. A dosprzedaż najlepiej sprawdza się u mnie właśnie przy produktach cyfrowych: darmowy materiał, a przy jego odbiorze tani plan albo e-book.
4. Pokazać dowody: opinie i przemiany
Opinia „super trener, polecam” mówi niewiele. Opinia „po dwóch latach przerwy wróciłam do biegania bez bólu kolana, a treningi były dopasowane do mojej zmianowej pracy” mówi kolejnej osobie, czego się spodziewać. Prosząc o opinię, pytaj, co się zmieniło, a nie czy klient jest zadowolony. Jak zbierać opinie w Google zgodnie z zasadami, opisuję w tekście o tym, jak zdobyć opinie w Google.
Jeśli pokazujesz opinie klientów na własnej stronie, masz jeszcze jeden obowiązek. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymaga informacji, czy i w jaki sposób sprawdzasz, że opinie pochodzą od osób, które naprawdę z Tobą trenowały. Może to być krótka notka pod opiniami, na przykład że publikujesz tylko opinie osób, które poprosiłeś o nią po zakończonym pakiecie. Jeśli tego nie sprawdzasz, napisz i to.
Przemiany, czyli zdjęcia przed i po, pokazują konkretną osobę i jej drogę. Ale zdjęcie klienta to jego wizerunek. Ustawa o prawie autorskim mówi wprost: rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Zanim wrzucisz zdjęcie na stronę, ustal z klientem na piśmie:
- gdzie zdjęcie się pojawi: strona, Instagram, reklamy,
- czy widać twarz, czy tylko sylwetkę,
- czy podpisujesz je imieniem,
- co zrobisz, jeśli klient później poprosi o usunięcie.
Pod przemianą nie obiecuj wyniku w stylu „minus 10 kg w miesiąc u każdego”. Zdjęcie pokazuje jedną osobę, jej start i jej pracę. Napisz to uczciwie: ile trwała współpraca i co było celem.
5. Dać się znaleźć w okolicy
Trener stacjonarny konkuruje lokalnie, więc warto sprawdzić, czy może mieć Profil Firmy w Google. Google dopuszcza profil dla firmy, która ma miejsce odwiedzane przez klientów albo świadczy usługi u klientów na miejscu. To, jaki profil wchodzi w grę, zależy od sposobu pracy:
- masz własne studio, do którego przychodzą klienci: profil z adresem studia,
- pracujesz w cudzej siłowni: Google pozwala specjaliście na własny profil, jeśli firmuje działalność własnym nazwiskiem i jest bezpośrednio dostępny w zweryfikowanej lokalizacji w określonych godzinach. Wśród przykładów wymienia lekarzy, prawników i doradców, trenerów nie. Możesz spróbować, ale musisz przejść weryfikację pod adresem siłowni, a o wyniku decyduje Google,
- dojeżdżasz do klientów: profil firmy działającej na obszarze, z ukrytym adresem,
- pracujesz tylko online: kryteria Google mówią o kontakcie z klientem w fizycznym miejscu. Mój wniosek: profil nie jest dla Ciebie przewidziany, a widoczność buduje strona.
Szczegóły ustawień, nazwy i kategorii są w tekście o tym, jak ustawić wizytówkę Google dla specjalisty. Na stronie pilnuj jednego: imię i nazwisko, telefon i miejsce pracy wszędzie zapisuj tak samo jak w profilu.
Ankieta o zdrowiu: gdzie i jak ją zbierać
Dobry trener pyta o kontuzje, choroby i przeciwwskazania. To rozsądne, ale trzeba wiedzieć, z czym się mierzysz. RODO definiuje dane dotyczące zdrowia jako dane o zdrowiu fizycznym lub psychicznym, które ujawniają informacje o stanie zdrowia. Odpowiedź na pytanie „czy miałeś operację kolana” mieści się w tej definicji. A takie dane należą do szczególnej kategorii: przetwarzać je wolno tylko w sytuacjach wymienionych w rozporządzeniu, na przykład za wyraźną zgodą.
W praktyce:
- Nie zbieraj ankiety zdrowotnej w formularzu kontaktowym. Zapytanie od kogoś, kto jeszcze nie jest klientem, nie potrzebuje informacji o jego kręgosłupie.
- Pytaj o minimum, czyli o to, co naprawdę zmienia plan treningu. Nie zbieraj „na wszelki wypadek”. To samo dotyczy pola z celem w formularzu, o którym piszę wyżej.
- Sprawdź, kto ma dostęp do danych. Jeśli ankieta trafia do bazy Twojej strony, dostęp ma firma hostingowa i osoba, która opiekuje się stroną. Jeśli do zewnętrznego narzędzia, ma go jego dostawca. Z każdą z tych firm potrzebujesz umowy powierzenia przetwarzania danych.
- Zapytaj prawnika o podstawę, zanim uruchomisz ankietę. Przy treningu medycznym, pracy z osobami po rehabilitacji albo z kobietami w ciąży i po porodzie zapytaj także, czy sama rezerwacja nie mówi już czegoś o zdrowiu. Zapis na „trening po ciąży” może coś mówić o zdrowiu klientki, nawet jeśli formularz o nic nie pyta. Przy gabinetach medycznych podobny problem opisuję w rankingu systemów rezerwacji.
To opis zasad, nie porada prawna. Chodzi o to, żebyś przyszedł do prawnika z dobrym pytaniem, a nie z gotową ankietą w formularzu.
Mapa podstron strony trenera
Strona trenera nie musi być duża. Różni się układ dla trenera stacjonarnego i online:
| Podstrona | Trener stacjonarny | Trener online |
|---|---|---|
| Strona główna | Komu pomagasz, gdzie trenujesz, przycisk „umów konsultację” | Komu pomagasz, jak wygląda współpraca zdalna, przycisk do oferty |
| Oferta | Pakiety treningów, zasady odwoływania | Prowadzenie online, plany, e-booki |
| Przemiany i opinie | Zdjęcia za zgodą, opinie z konkretem, informacja, jak sprawdzasz opinie | To samo, plus opis, jak wygląda kontakt w trakcie |
| O mnie | Kwalifikacje, o które klient może zapytać, Twoje podejście | To samo |
| Rezerwacja lub kasa | Kalendarz konsultacji | Kasa z płatnością, regulaminem i polem zgody na wysłanie pliku od razu |
| Kontakt | Formularz, telefon, mapa dojazdu | Formularz |
| Dokumenty | Polityka prywatności; regulamin sprzedaży, gdy przyjmujesz płatności przez stronę | Polityka prywatności, regulamin sprzedaży |
Jeśli masz jedną usługę i klientów głównie z poleceń, na start wystarczy jedna dłuższa strona z tymi sekcjami. Osobne podstrony ofert mają sens wtedy, gdy różne usługi kupują różne osoby, na przykład trening dla seniorów i przygotowanie do zawodów.

Czego strona trenera nie potrzebuje
- Dużego okna z ostatnimi postami z Instagrama. Na telefonie zajmuje cały ekran, a kto przyszedł z Instagrama, te posty już widział.
- Długiej listy wszystkich kursów i certyfikatów. Zostaw te, o które klient może zapytać, i te, które pasują do oferty.
- Ankiety zdrowotnej w formularzu kontaktowym. Powody są wyżej.
- Sklepu z jednym e-bookiem, który jeszcze się nie sprzedał. Na start wystarczy kasa przy jednym produkcie, z regulaminem i polem zgody na wysłanie pliku przed upływem 14 dni.
- Zdjęć klientów bez zgody, także „tylko na chwilę”. Zasłonięta twarz nie zawsze załatwia sprawę, bo klienta można rozpoznać po tatuażu albo po tle, a o zgodę łatwo zapytać.
- Obietnic wyniku w nagłówku. „Schudniesz 10 kg” przyciąga też ludzi, którzy oczekują szybkiego wyniku i rozczarują się, gdy go nie będzie.
Jak buduję strony dla ekspertów
Pracuję z ekspertami, którzy sprzedają własną wiedzę i czas: trenerami, doradcami, specjalistami i twórcami kursów. Zaczynam od rozmowy o klientach i ofercie, a teksty na stronę przygotowuję za Ciebie, na podstawie tego, jak mówisz o swojej pracy. Strona zostaje u Ciebie, a po starcie jednorazowego projektu na WordPressie masz 90 dni opieki. Zakres i przebieg znajdziesz na stronie o tworzeniu stron dla ekspertów.
Najczęstsze pytania
Czy trenerowi personalnemu wystarczy strona one-page?
Tak, jeśli masz jedną usługę i klientów głównie z poleceń albo z Instagrama. Jedna strona z ofertą, opiniami, „o mnie” i rezerwacją wystarczy na start. Rozbuduj ją, gdy masz kilka ofert dla różnych osób albo sprzedajesz plany online.
Czy trener online potrzebuje wizytówki Google?
Kryteria Google mówią o firmach, które przyjmują klientów w swoim miejscu albo do nich dojeżdżają. Przy pracy wyłącznie online, moim zdaniem, profil nie jest przewidziany. Wtedy widoczność w Google buduje strona i jej treści.
Czy mogę wrzucić zdjęcia klientów przed i po?
Tak, jeśli klient się na to zgodził. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby, która jest na zdjęciu. Ustal na piśmie, gdzie zdjęcie się pojawi i czy widać twarz.
Czy w formularzu na stronie mogę pytać o kontuzje?
Pytanie o kontuzje zbiera dane o zdrowiu, które RODO chroni szczególnie. Nie zbieraj ich w formularzu kontaktowym. Ankietę zdrowotną uruchom dopiero po rozmowie z prawnikiem, z minimum pytań i z umowami powierzenia z firmami, które mają dostęp do danych. To opis zasad, nie porada prawna.
Czy do sprzedaży planów treningowych potrzebuję sklepu?
Nie zawsze. Przy jednym albo dwóch planach wystarczy gotowa kasa z płatnością, regulaminem i polem zgody na wysłanie pliku przed upływem 14 dni. Sklep ma sens, gdy masz kilka produktów, które już się sprzedają.
Klienci znajdują Cię na Instagramie. Niech strona ich umawia
Napisz, jak dziś przyjmujesz nowych klientów, co sprzedajesz i skąd przychodzą ludzie. Podpowiem, co strona może przejąć: rezerwację konsultacji, sprzedaż pakietów czy tylko porządną ofertę z opiniami. Odpowiadam zwykle tego samego dnia roboczego.



