Szanujemy Twoją prywatność

Używamy plików cookies niezbędnych do działania strony. Za Twoją zgodą korzystamy też z cookies analitycznych (Google Analytics), żeby wiedzieć, co ulepszać, i marketingowych (piksel Meta, Google Ads), żeby mierzyć skuteczność reklam. Możesz zaakceptować wszystkie, odrzucić wszystkie albo wybrać sam. Polityka prywatności.

Strona internetowa czy Instagram: czy ekspert potrzebuje własnej strony?

Daniel Jeziorski
Strona internetowa czy Instagram: czy ekspert potrzebuje własnej strony?

Tak, jeśli Twoi klienci szukają Cię w Google albo kupują od Ciebie coś więcej niż jedną rozmowę. Profil na Instagramie, LinkedInie czy Facebooku świetnie przyciąga uwagę. Ale to konto na cudzej platformie, a strona pod Twoją domeną jest Twoja. Na start często wystarczy profil i jedna dobra strona. Pełna strona ma sens wtedy, gdy masz kilka usług, kurs, newsletter albo chcesz, żeby ludzie trafiali do Ciebie z wyszukiwarki.

Profil działa. Po co więc strona?

Bo profil i strona robią dwie różne rzeczy. Profil pomaga ludziom Cię poznać. Strona pomaga im podjąć decyzję i coś załatwić.

Weźmy trenerkę personalną, która prowadzi aktywny Instagram. Ktoś ogląda jej rolki od miesiąca, w końcu chce się zapisać. Co robi? Pisze w wiadomości prywatnej. Ona odpisuje między treningami, wysyła cennik zdjęciem, potem ustalają termin, potem przelew. Działa, ale każdy klient to kilka wiadomości. Przy dziesięciu klientach w tygodniu to spory kawałek dnia. Co taka strona powinna mieć, rozpisałem w tekście o tym, jak zbudować stronę dla trenera personalnego.

Strona nie zastępuje tu Instagrama. Przejmuje część rozmowy: odpowiada na pytania, pokazuje ofertę, przyjmuje zapis.

Własny kanał a konto na platformie

Na platformie działasz według jej regulaminu. I to nie jest teoria.

Regulamin Facebooka (Meta) mówi wprost, że przy wyraźnym, poważnym lub uporczywym naruszaniu zasad firma może zawiesić albo trwale zablokować dostęp do swoich produktów. Zwykle uprzedza i daje szansę na poprawkę, ale nie zawsze. Umowa użytkownika LinkedIna zawiera podobny zapis: serwis może ograniczyć, zawiesić lub zamknąć konto, jeśli uzna, że naruszyłeś umowę.

Nie piszę tego, żeby straszyć. Większość kont działa latami bez problemu. Chodzi o coś innego: o tym, czy Twoje konto działa, ostatecznie decyduje ktoś inny. Jeśli cały Twój biznes to jeden profil, to jedna decyzja moderatora albo jedna pomyłka automatu może odciąć Cię od klientów na jakiś czas.

Druga sprawa to zasięg. Instagram sam tłumaczy, że nie ma jednego algorytmu. O tym, co zobaczą Twoi obserwujący, decydują tysiące sygnałów i przewidywań, a feed jest dopasowany do każdej osoby. Możesz robić dobre treści i nadal nie wiesz, komu platforma je pokaże w tym tygodniu.

Strona pod własną domeną działa inaczej. Adres jest Twój, treść jest Twoja, lista mailowa jest Twoja. Jeśli domena i hosting są zapisane na Ciebie, przy zmianie firmy hostingowej albo wykonawcy strona idzie z Tobą.

Wyszukiwanie to nie przewijanie

To moim zdaniem najważniejsza różnica, a w poradnikach prawie się o niej nie mówi.

W social mediach ludzie przewijają. Nie szukają Ciebie, trafiają na Ciebie. To świetne, żeby zbudować rozpoznawalność.

W Google ludzie szukają. I zwykle są bliżej decyzji. Dwa typowe scenariusze:

  • Ktoś szuka Cię po nazwisku. Dostał polecenie od znajomej, zobaczył Cię na konferencji, przeczytał post. Zanim napisze, sprawdza Cię w Google. Chce zobaczyć ofertę, opinie, sposób pracy. Jeśli znajdzie tylko profil z ostatnimi zdjęciami, musi przewinąć pół roku postów, żeby zrozumieć, co właściwie sprzedajesz.
  • Ktoś szuka rozwiązania problemu. Nie zna Cię. Wpisuje „doradca podatkowy dla sklepu internetowego” albo „trening dla kobiet po ciąży”. Tu wygrywa strona, która ma podstronę o dokładnie tej usłudze, opisaną słowami klienta.

Profil w social mediach może pojawić się w wynikach Google, ale nie ułożysz go pod konkretne pytania klientów. Na stronie możesz mieć osobną podstronę dla każdej usługi i każdego częstego problemu.

Jest też nowy wątek: odpowiedzi AI w Google. Google pisze w swojej dokumentacji, że żeby strona mogła pojawić się jako źródło w AI Overviews albo w trybie AI, musi być zaindeksowana i móc wyświetlać się w wyszukiwarce z fragmentem opisu. Dodatkowych wymagań nie ma. Czyli zasada jest prosta: najpierw porządna, zaindeksowana strona z jasnymi odpowiedziami. Gwarancji, że się pojawisz, nie ma. Ale bez własnej strony Google pokaże najwyżej Twój profil albo to, co napisali o Tobie inni.

Co strona robi, czego profil nie zrobi

Klient zapisuje się sam, a Ty nie odpisujesz o 23:00. Formularz albo kalendarz na stronie przyjmuje zgłoszenie z odpowiedziami na pytania, które dziś zadajesz w wiadomościach. Na rozmowę przychodzi ktoś, kto już wie, co kupuje.

Klient płaci od razu, a Ty nie sprawdzasz przelewów. Konsultacja, pakiet treningów czy e-book kupione na stronie to koniec z wysyłaniem numeru konta w wiadomościach.

Kurs ma swoje miejsce. Jeśli sprzedajesz kurs, potrzebujesz miejsca na sprzedaż i na same lekcje. W mojej pracy decyduje tu nie wielkość kursu, tylko to, czy chcesz zajmować się techniką. Kto nie chce administrować stroną, temu zwykle polecam gotową platformę (np. EasyTools albo Zanfia) połączoną ze stroną. Kto chce mieć wszystko u siebie, może postawić kurs na WordPressie. Więcej o tym piszę przy platformie kursowej.

Masz kontakt do ludzi, którego nikt Ci nie zabierze. Lista mailowa to jedyna lista odbiorców, która jest naprawdę Twoja. Gdy ktoś trafia na stronę pierwszy raz, na przykład z linku w social mediach, w mojej pracy zawsze zachęcam do zostawienia kontaktu albo zapisu na newsletter. Dzięki temu relacja nie zależy od tego, czy jutro platforma pokaże mu Twój post. Jak wybrać narzędzie do newslettera, porównałem w osobnym rankingu.

Opinie w jednym miejscu. Na profilu opinie giną w komentarzach, relacjach i zrzutach ekranu. Na stronie zbierasz je przy konkretnej usłudze, tam, gdzie klient waha się, czy kupić.

Widoczność w Google i w odpowiedziach AI. Strona odpowiada na pytania, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę, także te, na które odpowiada AI w Google.

Kiedy wystarczy profil i jedna strona

Nie każdy ekspert potrzebuje od razu rozbudowanej strony. Profil plus jedna dobra strona (tzw. one-page) wystarczy, gdy:

  • masz jedną główną usługę albo jeden pakiet,
  • klienci przychodzą głównie z poleceń i social mediów, a nie z wyszukiwarki,
  • zapisujesz ludzi na konsultację albo rozmowę, a nie sprzedajesz kilku produktów,
  • dopiero testujesz ofertę i spodziewasz się, że jeszcze się zmieni.

Taka strona ma odpowiedzieć, komu i w czym pomagasz, i dać jeden prosty sposób kontaktu albo zapisu. To już dużo więcej niż sam profil. Co konkretnie na niej umieścić, rozpisałem we wpisie o stronie marki osobistej.

Kiedy potrzebujesz pełnej strony

Pełna strona z kilkoma podstronami ma sens, gdy:

  • masz kilka usług dla różnych grup klientów i każda zasługuje na własny opis,
  • chcesz, żeby ludzie trafiali do Ciebie z Google po problemie, nie tylko po nazwisku,
  • sprzedajesz produkty cyfrowe: kurs, e-booki, konsultacje z płatnością online,
  • prowadzisz newsletter albo chcesz pisać bloga z poradami,
  • profil przestał wystarczać, bo te same pytania wracają w każdej rozmowie.

Uczciwie: strona to nie maszynka do klientów, która włącza się sama. Bez ruchu z social mediów, poleceń, newslettera czy wyszukiwarki nawet najlepsza strona będzie stała pusta. Dlatego nie traktuj tego jako wyboru „strona albo social media”.

Jak połączyć social media i stronę

Najlepiej działa układ, w którym social media przyciągają uwagę, a strona zamienia ją na zapis, zakup albo kontakt.

  1. Link w profilu prowadzi na stronę, nie w próżnię. Jeśli używasz narzędzia z listą linków, niech pierwszy prowadzi na Twoją stronę albo na konkretną ofertę.
  2. Linkuj w treści, nie tylko w profilu. Gdy piszesz post o konkretnej usłudze, podaj link do podstrony z tą usługą. To jedna z pierwszych rzeczy, które doradzam klientom po starcie nowej strony.
  3. Te same dane wszędzie. Imię i nazwisko, nazwa marki, opis tego, czym się zajmujesz, e-mail, telefon. Jeśli w bio jesteś „coachem kariery”, na stronie „doradcą zawodowym”, a na LinkedInie „HR consultantem”, klient nie wie, czy to wciąż Ty.
  4. Ze strony z powrotem do profili. Linki do social mediów na stronie pozwalają poznać Cię bliżej tym, którzy przyszli z Google.
  5. Profil przypomina o tym, co jest na stronie. Nowy wpis, nowy termin warsztatu, nowa lekcja w kursie: post w social mediach, a szczegóły i zapis na stronie.

Najczęstsze pytania

Czy strona www to social media?

Nie. Social media to platformy (Instagram, Facebook, LinkedIn), na których masz konto według ich zasad. Strona www to Twoja własna witryna pod Twoją domeną. Możesz połączyć obie rzeczy, ale to dwa różne kanały.

Czy fanpage na Facebooku może zastąpić stronę internetową?

Na sam start, przy jednej usłudze i klientach z poleceń, może wystarczyć. Ale fanpage działa według regulaminu Meta, nie da się go dowolnie ułożyć pod pytania klientów w Google i nie postawisz na nim sklepu z kursem tak, jak na własnej stronie. Jeśli fanpage jest Twoim jedynym kanałem, jesteś zależny od jednej platformy.

Czy warto mieć stronę, jeśli dopiero zaczynam?

Tak, ale niekoniecznie dużą. Jedna dobra strona z jasną ofertą i formularzem kontaktowym daje Ci adres, który możesz podać każdemu, i miejsce, które zostaje z Tobą, gdy zmienisz platformę albo strategię w social mediach. Rozbudowę zostaw na moment, gdy oferta się ustabilizuje.

Czy muszę prowadzić bloga, żeby strona miała sens?

Nie. Blog pomaga, gdy chcesz, żeby ludzie znajdowali Cię po problemie, który rozwiązujesz. Jeśli klienci przychodzą głównie z poleceń i social mediów, ważniejsza jest jasna oferta, opinie i prosty zapis.

Podsumowanie

Profil w social mediach buduje rozpoznawalność. Strona daje Ci kanał, który jest Twój, odpowiada ludziom, którzy szukają, i przejmuje część pracy: zapisy, płatności, pytania. Na start wystarczy profil i jedna dobra strona. Pełna strona przydaje się, gdy oferta rośnie albo chcesz, żeby klienci znajdowali Cię w Google.

Masz profil, który działa, ale nie wiesz, czy strona coś Ci dołoży? Napisz do mnie, czym się zajmujesz i gdzie dziś trafiają do Ciebie klienci. Powiem, od czego zacząć. Odpowiadam zwykle tego samego dnia roboczego. Jeśli chcesz najpierw zobaczyć, jak pracuję, zajrzyj na stronę o tworzeniu stron dla ekspertów.

Daniel Jeziorski
AutorDaniel Jeziorski

Inżynier informatyki. Razem z zespołem Webly Mate tworzę strony, sklepy i platformy kursowe na WordPressie dla ekspertów i marek osobistych. Od 2022 roku piszę newsletter Ten od WordPressa.

Więcej o mnie

Twoje konsultacje i e-booki sprzedają się, nawet kiedy śpisz

Klient sam wybiera, płaci i dostaje to, co kupił. Ty zajmujesz się klientami, nie przelewami.

Sklep internetowy

Nie wiesz, co poprawić na stronie?

Audyt strony pokaże, co poprawić i w jakiej kolejności. Zdecydujesz, czy wdrażamy to razem.

Audyt strony

Chcesz, żeby ktoś pilnował Twojej strony?

Biorę na siebie aktualizacje, kopie zapasowe i bezpieczeństwo Twojej strony na WordPressie.

Opieka i rozwój

Potrzebujesz strony, która pracuje na Twoją markę?

Zobacz, jak wygląda współpraca od pierwszej wiadomości do startu strony.

Jak współpracuję

Potrzebujesz strony, która pracuje na Twoją markę?

Zobacz, jak wygląda współpraca od pierwszej wiadomości do startu strony.

Jak współpracuję
Newsletter

Ten od WordPressa

Praktycznie o WordPressie, stronach i widoczności w Google, prosto na Twoją skrzynkę. Piszę go od 2022 roku.

Newsletter Ten od WordPressa


Administratorem danych jest Webly Mate Sp. z o.o. Adres e-mail przekazuję do MailerLite, który wysyła newsletter w moim imieniu. Szczegóły w polityce prywatności.